Chwali Świątek mimo porażki z Pegulą. “To bardzo dobry znak przed US Open”

Iga Świątek przegrała półfinał Cincinnati Open z Jessicą Pegulą. – Nazwałbym ten mecz “dobrą przegraną”. Dla mnie ta porażka niczego nie zmienia i nie znaczy, że teraz znów będzie źle. Iga, grając z Pegulą była konsekwentna i nie posypała się. To bardzo dobry znak przed US Open. Uważam, że Świątek wróci mocniejsza – mówi nam Michał Kaznowski, były trener Świątek.

Dariusz Ostafiński, Interia: Zła wiadomość jest taka, że Iga Świątek przegrała mecz o finał Cincinnati Open. A jakie są dobre wiadomości?

Michał Kaznowski, były trener Igi Świątek: Jest ich całkiem sporo. Nazwałbym ten mecz “dobrą przegraną”. Bo też było to bardzo dobre spotkanie i miło było obserwować to, jak konsekwentnie gra Iga. Próbowała do samego końca, była zdeterminowana. Polka była też bardziej agresywna w tym meczu od rywalki. Podejmowała działania, spychała Pegulę, naciskała, prowadziła grę. Przeciwniczka kontestowała cierpliwość Igi, jakby pamiętając, że nie tak dawno była ona dość chwiejna i łatwo się frustrowała.

Jednak nie tym razem.

– I to jest ta największa wartość tego meczu. Iga była konsekwentna i nie posypała się. To bardzo dobry znak przed US Open. Przegrała kilkoma piłkami, może być naprawdę zbudowana przed kolejnym turniejem. Zresztą porażka z Pegulą to żaden wstyd. To czołowa zawodniczka, która na dokładkę grała u siebie. A wiemy, że ona tam lubi grać i dobrze gra przed swoją publicznością.

Iga Świątek nie pokazała wszystkiego
Te 168 minut grania Świątek z Pegulą, to była świetna reklama tenisa i bardzo dobry mecz. To też chyba warto podkreślić.

– I też warto dodać, że Iga nie pokazała w tym meczu wszystkiego. Myślę, że obie nie pokazały wszystkiego. Cincinnati jest dużą imprezą, ale nie docelową. Pewnie dlatego obie grały w jednostajny sposób. Pegula broniła się i kontrowała, przeciągając wymiany wiedząc, że w tych krótkich może nie mieć szans. Z kolei Iga nie zmieniała sposobu grania, jaki znaliśmy z tych ostatnich spotkań. Chyba nie chciała zdradzić wszystkiego przed US Open. Istnieje jednak duża szansa, że panie znów będą za chwilę grać przeciwko sobie. Myślę, że wtedy Iga zrobi coś ekstra, pokaże coś, czego nie zobaczyliśmy tutaj.

Chwali pan Igę Świątek za dobrą grę. Coś jednak sprawiło, że przegrała. Co to było?

– Choćby ten nieszczęśliwy moment w końcówce pierwszego seta. Wtedy obie mocno się przepychały. Gemy były długie, panie przełamywały się, Pegula robiła wszystko, żeby wymiany były powyżej 5, 6 uderzeń. Wtedy serwis traci na znaczeniu, bo ten tak zwany “serwis shockwave” mija. I w tym wszystkim Iga świetnie zbudowała sobie akcję i nagle zabrakło jej odrobinę większej precyzji. Nie wiem, może koncentracja gdzieś uleciała, a może Iga miała chwilę poczekać z kończeniem akcji.

– Na pewno jednak nie był to błąd. Bo w tamtej sytuacji można było równie dobrze czekać, jak też śmiało ruszyć do przodu i spróbować to skończyć. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że mimo seta przegranego w taki sposób Iga dalej była zmobilizowana i zdeterminowana. Dalej grała dobry tenis.

Iga Świątek “wróci mocniejsza”
Wcześniej Świątek miała serię dziesięciu wygranych z rzędu. Czy ta porażka czegoś nie popsuje?

– Absolutnie. Nie można podchodzić tak, że jakieś seryjne wygrywanie jest największą wartością. Nie na tym polega tenis. W tej grze chodzi o to, żeby się wzbogać, stawać lepszym zawodnikiem.

Iga Świątek stała się lepsza, przegrywając z Pegulą?

– Według mnie tak. Ten mecz ją zbudował. Popracowała w głowie, doszlifowała elementy taktyczne. Na pewno nie można mówić, że przegrała i wróci stare, bo nic w sporcie nie jest czarno-białe. Zwłaszcza jeśli gra się tak, jak Iga z Pegulą. Według mnie ona wróci silniejsza. W końcu zaliczyła bardzo dobry mecz ze świetnie grającą rywalką, która grała u siebie. To duża wartość. To, że będzie miała jeden, dwa dni odpoczynku więcej, też ma znaczenie. Jakby miała jeszcze dołożyć drugi równie wyczerpujący mecz z Gauff, to byłoby to spore obciążenie przed US Open.

Leave a Comment